"Najważniejsze pytania to takie pytania, które szukają odpowiedzi gdzieś w środku nocy, gdy przytuleni powoli osuwamy się do swoich światów. Gdy przegrywasz ze zmęczeniem, gdy czujesz jej ciepło, wtulającej się w Ciebie i jej coraz spokojniejszy oddech. Czujesz jej delikatny zapach i… powoli odpływasz. Wiesz, że czuje się bezpieczna, czujesz to w każdym drobnym ruchu i bezruchu, w szeptach i ostatnich tej nocy pocałunkach.
I to jest ten moment, który bardzo chcę przeciągnąć w nieskończoność. Tuż przed tym, gdy rozchodzimy się do swoich światów, zupełnie nieświadomie, śniąc podobne rzeczy z dwóch różnych perspektyw. Gdy sen bardzo kusi, gdy wszystko się uspokaja. Gdy szczerość jest bardziej szczera niż w każdym innym momencie dnia. Gdy za chwilkę nas tu nie będzie. Wtedy „Kocham Cię” brzmi jak klucz.
Bierzesz ten klucz i otwierasz wspomnienia. Te wspólne i te tylko Twoje. Z czego składa się takie „Kocham”? Z tego, że mogę na nią liczyć, że wiem, że niezależnie od sytuacji ona stanie po mojej stronie, u mojego boku. Że gdy będzie trzeba będzie drapieżna, łagodna, miła lub bardzo konkretna, ale zawsze po mojej stronie.
Składa się też z tego, że ona może liczyć na mnie. Nie tylko na moje silne ramię czy słowo, ale też ciepłe spojrzenie, gdy tego nie widzi. Pomoc, której nie czuje. To wszystko, dzięki czemu małe trybiki kręcą się jak powinny, bez pytań, bez niepotrzebnych spięć. Mam świadomość, że bez jej pomocy, również tej niewidocznej, ten mechanizm nie działałby tak bezszelestnie…
To słowo składa się też z pyłku ufności, drobnych szczerości i małych prawd, które składają się na zaufanie. Z chemii, która lubimy nazywać magią, gdy bez słów, po krótkim spojrzeniu sobie w oczy, możemy zwyczajnie… zrobić wszystko. Wyjść z nudnego przyjęcia, poszukać dyskretnego miejsca… lub zamówić ulubioną pizzę. Po prostu. Słowa w pewnym momencie stają się tylko potwierdzeniem, tego co już wiesz.
Z zazdrości. To słowo składa się też z zazdrości. Z drobnych szeptów „jestem zazdrosny”, deklaracji i zapewnień. Z oczekiwania i myśli które sugerują, że ta ukochana jest za daleko. Z chęci bycia bliżej. Z piorunujących spojrzeń, zaborczych gestów, gdy ktoś próbuje otworzyć nasze drzwi. To również składa się ze słów „jestem zazdrosna”, z opiekuńczych spojrzeń i namiętnych pocałunków, gdy wszyscy widzą. Czasami też z ostrych słów, których potem się żałuje.
A wiecie jak świat może wyglądać bez niej?
Wyobraźcie sobie park, jesienną aurę, deszcz, mokrą ławkę. Jest pusto, szaro, za chwilę będzie ciemno. W tej części parku latarnie nie zapalają się prawie nigdy, wiec masz pewną gwarancję, że mrok powoli, bezszelestnie otuli Cię, staniesz się tylko kolejnym cieniem. Świat jest zmęczony, czujesz to w powietrzu, jest tak zmęczony jak Ty. Siadasz na ławce, nie przejmując się za bardzo tym, że jest mokra, deszcz przecież zrobił z Tobą już, co chciał. Czujesz to przyjemne uczucie, ten smutek… i w sumie nie wiesz czy to co na zewnątrz, przypadkiem nie jest tylko projekcją tego co masz w sercu… nie ma niczego co cieszy, w sumie nic nie ma sensu.
Zapytacie, bez kogo lub czego? Bez Alicji, czy bez miłości? Odpowiem niegrzecznie – a czy to da się rozdzielić?
I wiesz Alicjo, czasami, gdy pytasz, są takie momenty, że w tej samej chwili mógłbym Cię uwielbiać i udusić. Wtedy jedno Twoje spojrzenie powoduje, że wszystko przestaje mieć znaczenie. Pytałaś skąd w tamtym nocnym wierszu jest Ave… właśnie stąd. Przychodzisz i dajesz mi to… słowa, jakie chciałem Ci powiedzieć i które nagle ułożyły się w całość"
-Drwal
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz